World Tour Moskwa: Pierwszy dzień turnieju za nami

W pierwszym dniu trzygwiazdkowego turnieju w Moskwie Polacy pokazali się z bardzo dobrej strony. Kołosińska i Gruszczyńska były o krok od sensacyjnego zwycięstwa z Brazylijkami. Fijałek/Bryl pewnie odprawili groźnych Kubańczyków i minimalnie ulegli Brazylijczykom, a Kantor/Łosiak stoczyli bratobójczy pojedynek z Rudolem i Szałankiewiczem.

FIVB

Cztery drużyny z orłem na piersi występują w World Tourze w Moskwie. Wszystkie rozpoczęły rozgrywki od turnieju głównego. Kołosińska i Gruszczyńska trafiły do grupy E, w której ich rywalkami są Barbara/Fernanda i Menegatti/Perry. Pierwsze spotkanie nasze reprezentantki rozegrały z Brazylijkami rozstawionymi z numerem piątym. Skazywane na pożarcie Polki były o krok od sprawienia niespodzianki. Pierwszego seta po bardzo zaciętej walce zwyciężyły 26:24. W drugiej partii zawodniczki z kraju kawy ostro wzięły się do pracy, wygrywając do 16. Sytuacja na boisku wydawała się być opanowana, a faworytki pewnie miały triumfować w tie breaku. Kinga i Jagoda postawiły jednak bardzo trudne warunki i były o dwie piłki od zwycięstwa. Ostatecznie doświadczone oponentki odwróciły losy tego spotkania na swoją korzyść (18:16). Nasze dziewczyny po niezbyt udanym turnieju w Rio de Janeiro pokazały, że zamierzają liczyć się w stawce. Oby utrzymały formę z tego spotkania w kolejnych dniach. Jutro o godz. 8:50 Polki zmierzą się z Menegatti/Perry z Włoch, które gładko uległy Bawden/Clancy 0:2. 

Fijałek i Bryl – podobnie jak w Rio de Janeiro – trafili do grupy C. W inauguracyjnym meczu po przeciwnej stronie siatki stanęli Gonzalez/Nivaldo. O klasie Kubańczyków świadczy chociażby piąte miejsce wywalczone na zeszłorocznych igrzyskach olimpijskich. Pierwszy set był bardzo wyrównany. W decydując jego fazie nasi reprezentanci uzyskali nieznaczną przewagę, którą udało im się utrzymać (21:18). Druga odsłona tego spotkania była podobna do poprzedniej. W końcówce Grzegorz i Michał odjechali rywalom na kilka punktów i pewnie triumfowali 21:16. W drugim meczu grupy C Alison i Bruno 2:0 pokonali miejscową parę Sivolap/Velichko (21:17, 23:21). O 16:30 Polacy zmierzyli się ze zwycięzcami turnieju w Rio de Janeiro z Brazylii. Polacy co prawda ulegli Brazylijczykom 2:0, jednak w każdym z setów postawili przeciwnikom bardzo trudne warunki przegrywając na przewagi do 20 i 21.

Los nie był łaskawy dla dwóch pozostałych naszych ekip. Łosiak i Kantor rozpoczęli grę w Moskwie od bratobójczego pojedynku z Rudolem i Szałankiewiczem. Do tej samej grupy trafili również faworyci rosyjskich kibiców – Liamin/Krasilnkov oraz Sorum/Mol z Norwegii. W meczu tych par niespodziewanie triumfowali reprezentanci północnej Europy (2:0). Polscy kibice wierzą w awans obu par do dalszej rundy, jednak w tych okolicznościach może być to szalenie trudne zadanie. Często gdy na turniejach spotykają się dwa teamy z tego jednego kraju zwycięża ten niżej notowany. Tym razem było podobnie. W obu setach o dwie piłki lepsi byli Maciej i Jakub (22:20, 21:19). W drugim spotkaniu nasza zwycięska para podejmowała rywali ze Skandynawii, którzy okazali się lepsi wygrywając po wyrównanym pojedynku 2:1 (21-16, 19:21, 15:12).

W innych wartych uwagi spotkaniach turniejowa jedynka – Samoilovs/Smedins gładko ograła miejscowych Likholetov/Leshukov 2:0. Do najciekawszych meczów pierwszej rundy należało z pewnością starcie pomiędzy teamami Doppler/Horst (rozstawieni z 17.) i Rangieri/Crambula (16. miejsce w turniejowym rankingu). Pierwszego seta wygrali Włosi do 17, ale w kolejnych dwóch na piasku dominowali już Austriacy (21:15, 15:10). Z bardzo dobrej strony pokazała się para Perusic/Schweiner. Czesi, którzy do wczoraj mieli wystąpić w Lotto Plaży Wolności Poznań 2017 mogą mówić o prawdziwym szczęściu. Jechali do Moskwy jako trzeci zespół na liście rezerwowej z małą szansą na grę w eliminacjach. Tymczasem nie tylko wystartowali w kwalifikacjach, ale pewnie przez nie przebrnęli, meldując się w turnieju głównym. – Jest to dla chłopaków życiowe osiągniecie – mówi Róża Wachowska – dyrektor sportowy Plaży Wolności. – Oczywiście rozumiemy sytuację i życzymy zawodnikom powodzenia w Moskwie. Trudno o lepsze usprawiedliwienie – dodaje z uśmiechem.  Nasi sąsiedzi w pierwszej rundzie trafili na rozstawionych z numerem drugim Saymona i Alvaro Filho. Brazylijscy kibice, którzy spodziewali się gładkiego zwycięstwa swoich ulubieńców byli zszokowani. Perusic i Schweiner postawili bardzo trudne warunki i przegrali tie breaka na przewagi (26:24, 17:21, 16:14). Jutro z samego rana zmierzą się oni z Plavins/Regza. Jeśli utrzymają tak dobrą dyspozycję nie powinni mieć problemów z awansem do drugiej rundy, pomimo porażki w pierwszym spotkaniu. 

Autor: Jacek Kubiak

Czytaj również