Wiedeń: Evandro i Andre Mistrzami Świata!

W najlepszej czwórce turnieju znalazły się tylko dwie pary z rankingowej czołówki. Stawkę uzupełniła holenderska rewelacja rozgrywek oraz najmocniejszy zespół gospodarzy. Wielkie gratulacje należą się również kibicom, którzy wypełnili stadion na Danube Island do ostatniego miejsca.
FIVB

Wiele zespołów, które liczyły na medal pożegnało się z Mistrzostwami Świata przed najważniejszymi rozstrzygnięciami. Rozczarowani są zapewne Alvaro Filho i Saymon, którzy odpadli już w 1/16 finału czy Samoilovs/Smedins, którzy rundę później byli minimalnie słabsi od Evandro/Andre (22:24, 19:21). Dobrze swojego występu w Wiedniu nie będą wspominać również Alison i Bruno, którzy na tym samym etapie ulegli Saxtonowi i Schalkowi oraz Dalhausser i Lucena, którzy w ćwierćfinale nie ugrali nawet seta z Liaminem i Krasilnikovem. Do ostatniego dnia rywalizacji – oprócz wspomnianych wyżej Rosjan i Brazylijczyków (Evandro/Andre) – przetrwali Doppler/Horst oraz Varenhorst/Van Garderen. Najwyżej rozstawieni w rozgrywkach są siatkarze z kraju kawy (4.) oraz nasi wschodni sąsiedzi (6.). Za gospodarzami (12.) stał atut w postaci dziesięciu tysięcy kibiców, a Holendrzy (45.) okazali się być czarnym koniem zawodów, którzy w drodze do półfinału ogrywali kolejnych faworytów (Alvaro Filho/Saymon, Gonzalez/Nivaldo czy Herrera/Gavira). 

Półfinały bez tie breaków

O godzinie 10:00 na korcie centralnym największa sensacja turnieju zmierzyła się z Evandro i Andre. Publiczność czekająca na kolejną niespodziankę w wykonaniu rewelacyjnych Varenhorsta i Van Garderena, musiała być zawiedziona. Brazylijczycy zdominowali swoich rywali, pokonując ich 21:15 i 21:13. Zwycięzcy tego spotkania uzyskali przewagę dzięki dobrej zagrywce (4:0 w asach serwisowych) oraz skutecznej grze w ataku (27:21 w tym elemencie). Faworyci popełnili również dwukrotnie mniej błędów od swoich rywali (3:6), co zaprowadziło ich do finału. Kibice Canarinhos odetchnęli z ulgą, ponieważ zawodnicy ci byli ich ostatnią szansą na medal.

W drugim półfinale Doppler i Horst 2:0 pokonali Liamina i Krasilnikova. Spotkanie było bardzo wyrównane – w obu setach gospodarze wygrywali zaledwie o dwa punkty (22:20, 21:19). Austriacy lepsi byli w zagrywce (6:2 w asach) i w ataku (32:24), ale rywale niwelowali to blokiem (0:3) i mniejszą ilością popełnianych błędów (5:9). W najważniejszych momentach spotkania to jednak miejscowi prezentowali się perfekcyjnie. Jeśli przy stanie 21:20 zdobywasz punkt zagrywką, to zasługujesz na wygraną. Wzruszeni awansem do finału Clemens i Alexander przechwycili mikrofon od spikera i wraz z rozentuzjazmowanym tłumem odśpiewali pieśń zwycięstwa.

Nikita Liamin/Viacheslav Krasilnikov – Maarten Van Garderen/Christiaan Valkehorst

Mecz o brąz lepiej rozpoczęli Rosjanie (8:6). Po dwóch kontrach Krasilnikova powiększyli oni przewagę do czterech punktów (12:8). Gdy Holendrzy nie przebili się przez siatkę, Viaczeslav posłał zagrywkę o sile blisko 100 kilometrów na godzinę i było już 15:9. Rywale próbowali zmniejszyć straty blokiem Valkehorsta (15:11), ale nasi wschodni sąsiedzi kontrolowali sytuację na boisku (19:14). Po kolejnym bloku przeciwników, poprosili oni o cha;;enge, ale o dotknięciu siatki nie było mowy (19:15). Po niecelnym plasie Liamina zrobiło się 20:17, ale przy następnym podejściu świetnym cutem wzdłuż siatki, zakończył on pierwszą partię (21:17). Rosjanie grali w niej bardzo konsekwentnie – wszystkie swoje zagrywki posyłali w Van Garederena lub między obu oponentów. Ani jeden serwis nie trafił w strefę boiska, za którą odpowiadał Valkehorst.

Jeśli Holendrzy marzyli o zdobyciu medalu Mistrzostw Świata, musieli zacząć grać zdecydowanie lepiej. Początek drugiego seta należał jednak do Rosjan, głównie za sprawą świetnej postawy Krasilnikova w obronie (7:4). Po niecelnym ataku Van Garederena, faworyci mieli już pięć punktów zapasu (11:6). Konsekwentnie taktyki trzymali się również Maarten i Christiaan, którzy serwowali w Liamina. Pewnie kończył on jednak kolejne swoje próby. Po kolejnej potężnym serwisie Viaczeslava, jego partner zablokował przechodzącą piłkę i drużyna ta była o krok od zwycięstwa (16:10). Nikicie zdarzył się jednak błąd, który dawał jeszcze nadzieję czarnemu koniowi turnieju (16:12). Gdy Van Garderen  zapuntował floatem, a jego kolega z boiska dołożył atak z drugiej piłki, przewaga faworytów zaczęła topnieć (17:15). Natychmiast poprosili oni o czas. Po powrocie na plac gry Liamin popisał się blokiem i kontrą i było już jasne, kto stanie na najniższym stopniu podium (20:16). Chwilę później było już po wszystkim – pewny atak rosyjskiej pary zapewnił im brązowe medale, a także 35000 dolarów oraz 960 punktów rankingowych. Pomimo, że Valkehorst i Van Garderen zagrali w Wiedniu turniej życia, czwarte miejsce na pewno jest dziś dla nich lekkim rozczarowaniem. Przed rozpoczęciem rywalizacji takie rozstrzygnięcie przyjęliby z pewnością w ciemno. Na pocieszenie zostali oni nagrodzeni 28000 dolarów oraz 800 punktami. W najważniejszych siatarskich elementach obie pary prezentowały się bardzo podobnie. Zwycięzcy o jedno oczko byli lepsi w ataku (24:23) i w zagrywce (2:1 w asach). W punktowych blokach był remis 3:3, a decydujące okazały się błędy własne, w których Rosjanie zdobyli wyraźną przewagę (12:7). 

Clemens Doppler/Alexander Horst – Andre Loyola Stein/Evandro Goncalves Oliveira Junior

Andre i Evandro grają razem od początku trwającego sezonu. Jak dotąd ich największym wspólnym osiągnięciem jest drugie miejsce w pięciogwiazdkowym World Tourze w Fort Lauderdale. Doppler i Horst grają razem od 2012 roku, a ich największym tegorocznym sukcesem jest srebro w CEV Baden Masters. W maju wygrali oni jeszcze turniej niższej rangi w Neusiedl. Można zatem śmiało powiedzieć, że dla obu ekip finał Mistrzostw Świata to życiowy wynik. 

Lepiej w spotkanie weszli Brazylijczycy (0:2), ale Alexander wyrównał wspaniałą zagrywką (2:2). Gdy jego partner dołożył do tego kontrę stadion oszalał z radości (3:2). Dwupunktowe prowadzenie dał gospodarzom atak Evandro w siatkę (5:3). Kolejny as serwisowy niższego z Austriaków polepszył jeszcze ich sytuację (7:4). Tymczasem Oliveira świetnie spisał się w bloku i zawodnicy z kraju kawy zmniejszyli dystans do 7:6. Goście wyrównali przy stanie 10:10. Na przerwie technicznej (10:11) kibice z niepokojem spoglądali w kierunku Horsta, któremu opatrywano rękę. Rywale od początku jednak celowali w Clemensa i problemy jego partnera nie miały tego zmienić, zwłaszcza że udało się zatrzymać go blokiem. Po chwili Andre zablokował również Alexandra i to siatkarze z Ameryki Południowej byli nieznacznie lepsi (11:13). Na tablicy pojawił się remis, gdy Loyola próbował zaatakować z drugiej piłki, a wyższy z gospodarzy zatrzymał go na siatce (14:14). Po zmianie stron Doppler dołożył do tego asa serwisowego i kolejną czapę i przeciwnicy poprosili o czas (16:14). Fizjoterapeuci na każdej przerwie pracowali nad tricepsem Horsta, ale nie zamierzał on zejść z boiska przed końcem tej rywalizacji. Po powrocie na boisko przeczytał on zamiary Andre i perfekcyjnym cutem dał swojej drużynie trzy punkty przewagi w końcówce (19:16). Brazylijczycy grali dobrze, ale nawet po kapitalnej czapie, Austriacy podnosili się z ziemi i wyprowadzali kolejne kontry (20:16). Gdy stadion szykował się do świętowania, wściekły Evandro potężnymi zagrywkami doprowadził do wyrównania (20:20). Potwierdził on tym samym, że nie bez powodu nazywany jest najlepszym serwującym sezonu 2015 i 2016. Po bloku na Dopplerze i punktowym floacie Steina, to faworyci zwyciężyli pierwszą partię (21:23). 

Lepiej drugiego seta rozpoczęli goście, którzy szybko odskoczyli rywalom na dwa punkty (3:5). Różnica ta utrzymywała się przez kolejnych kilka akcji, przy zmianie stron było 6:8. Sędziowie z Grecji i Rosji zaprosili siatkarzy na przerwę techniczną przy stanie 10:11. W tej fazie seta gospodarze częściej posyłali zagrywki w kierunku Evadro, ale nie przynosiło to oczekiwanych efektów. Gdy znów zagrali oni na Andre jego silny atak wylądował poza linią końcową boiska i arbiter zamierzał przyznać punkt Austriakom. Brazylijczycy natychmiast poprosili o challenge, ale zanim do niego doszło Doppler przyznał, że dotknął piłki i sprawiedliwości stało się zadość. W tym miejscu trzeba oddać duży szacunek Clemensowi, który w tak ważnym momencie finału Mistrzostw Świata potrafi zachować się w ten sposób. Przy kolejnej zmianie stron  goście cały czas byli o dwie piłki lepsi (13:15). Od dłuższego czasu oba zespoły pewnie kończyły swoje akcje, nie mogąc przełamać swoich przeciwników. Czas działał jednak na korzyść Canarinhos, którzy byli coraz bliżej sukcesu. Nerwowo zrobiło się przy stanie 15:16. Brazylijczycy domagali się czterech odbić po stronie miejscowych, ale ostatecznie punkt został po stronie Clemensa i Alexandra. Nie wybiło to jednak z rytmu faworytów, którzy nadal kończyli ataki po swoim przyjęciu (17:19). Jedna z najdłuższych serii w grze punkt za punkt, skończyła się gdy w trudnej sytuacji Andre został zatrzymany przez blok Dopplera. Na tablicy pojawił się wtedy remis 19:19 i Loyola i Oliveira poprosili o czas. Przy 20:19 dla gości Evandro podbił plas Horsta, ale posłał atak w aut (20:20). Na boisku w Wiedniu rozpoczęła się samba, gdy po kolejnym kapitalnym serwisie Goncalvesa, jego partner blokiem zdobył dwudziesty drugi punkt dla swojej drużyny (20:22). Jak dotąd gospodarze rewelacyjnie spisywali się w końcówkach, które w cudownych okolicznościach potrafili odwracać na swoją korzyść. Dziś to rywale dwukrotnie wygrali na przewagi i to oni zostali Mistrzami Świata. Za zajęcie pierwszego miejsca Canarinhos wzbogacili się o 60000 dolarów i 1600 punktów do rankingu. Srebrni medaliści nagrodzeni zostali 45000 dolarów i 1280 punktami. 

Mistrzostwa Świata w Wiedniu dobiegły końca. Śmiało można nazwać je sportowym i organizacyjnym sukcesem. Wielkie gratulacje należą się kibicom, którzy wypełniali główny stadion do ostatniego miejsca nie tylko wtedy, gdy na boisku pojawiali się ich reprezentanci. Turniej miał bardzo interesujący przebieg, wielu faworytów pożegnało się z rozgrywkami znacznie wcześniej niż oczekiwano. Rewelacyjnie zawody rozegrali Doppler i Horst oraz Valkehorst i Van Garderen, którzy zajęli odpowiednio drugie i czwarte miejsca. Złoty medal wywalczyli rewelacyjni Evandro i Andre, którzy prezentowali się dziś znakomicie. Najlepsza polska para – Bartosz Łosiak i Piotr Kantor sklasyfikowana została na miejscu piątym, po porażce z gospodarzami, którzy zakończyli rywalizację na drugiej lokacie. Kibice w Austrii byli świadkami świetnego widowiska sportowego na najwyższym poziomie. Kolejna okazja by podziwiać tak świetne zawody będzie dopiero pod koniec sierpnia podczas Swatch FIVB World Tour Finals w Hamburgu.

Autor: Jacek Kubiak

Czytaj również