Rudol i Szałankiewicz pokonują turniejową jedynkę

Jakub Szałankiewicz i Maciej Rudol sprawili nie lada sensację. W pierwszej rundzie fazy play off wyeliminowali oni najwyżej rozstawionych w Porec Brazylijczyjków – Alvaro Filho i Saymona. W kolejnej rundzie swoich kolegów pomścić spróbują Evandro/Andre.
FIVB

Wszystkie polskie męskie duety, które grały w fazie grupowej World Touru w Porec awansowały do pierwszej rundy play off. Teoretycznie na najłatwiejszych rywali trafili Fijałek z Brylem. Zmierzyli się oni z turniejową 27. – Mol/Berntsen. Łosiak i Kantor rywalizowali z Crabbem i Gibbem ze Stanów Zjednoczonych (17.), a Rudol i Szałankiewicz – by pozostać w grze musieli pokonać liderów rankingu w Porec – Alvaro Filho i Saymona.

Jako pierwsi na boisko wybiegli Fijałek i Bryl. Norwegowie na papierze nie wyglądali bardzo groźnie, ale w Chorwacji udowodnili już swoją klasę elimininując Rangieri/Carambula z Włoch. Sporo krwi napsuli również Łosiakowi i Kantorowi, którym ulegli na przewagi w tie breaku. Dodatkowo wiał silny wiatr, do czego muszą być przyzwyczajeni gracze z północy. Pierwszy set to zdecydowana przewaga polskich siatkarzy, którzy pewnie zwyciężyli 21:15. Problemy zaczęły się w drugiej partii. Obie drużyny długo grały punkt za punkt. Norwegowie odskoczyli na 15:17. Po wygraniu swojej akcji Grzegorz powędrował na zagrywkę. Ponieważ nie ściszono muzyki na czas nie usłyszał on gwizdka, a sędzia przyznał piłkę parze Mol/Berntsen. Po długich dyskusjach arbiter podtrzymał swoją decyzję, mimo że zdawało się, że nawet nasi oponenci sugerowali powtórzenie akcji. Na tablicy wyników było już jednak 16:19. Bardzo ładnie zachowali się młodzi gracze z północy, którzy celowo zepsuli zagrywkę, oddając punkt Fijałkowi i Brylowi. Ostatecznie górą byli oponenci (18:21) i kibice byli świadkami tie breaka. Przy stanie 2:3 sędzia po raz kolejny się nie popisał. Grzegorz posłał piłkę w aut z ewidentnym wykorzystaniem bloku przeciwnika. Arbiter chciał przyznać punkt Norwegom i dopiero jego asystent uratował go od popełnienia błędu. W kolejnej podobnej akcji piłka przed opuszczeniem boiska zachaczyła plecy Fijałka. Po autowym zagraniu naszego siatkarza było już 4:7. Szybko udało się doprowadzić do remisu (7:7), ale wtedy Mol i Berntsen najpierw skontrowali zagranie naszych siatkarzy, a następnie dołożyli do tego dwie punktowe zagrywki i znów byli na prowadzeniu (8:12). Polacy w końcówce poderwali się jeszcze do walki (11:12), ale blok na Fijałku sprawił, że Norwegowie mieli piłkę meczową (11:14). Mecz zakończył się porażką naszych siatkarzy 12:15. 

Trudnego meczu spodziewali się Kantor i Łosiak. Nic dziwnego skoro ich rywalami byli doświadczeni Crabb/Gibb. Pierwszy set nie ułożył się po myśli naszych siatkarzy. Zawodnicy ze Stanów Zjednoczonych uciekli im na 5 punktów (11:16). Polakom udało się zminimalizować straty do 14:16, ale ostatecznie set zakończył się wynikiem 17:21. Bardzo wyrównany był początek drugiej partii. Obie drużyny wymieniały się jednopunktowym prowadzeniem aż do stanu 7:7. Wtedy Piotr i Bartosz odskoczyli na dwa punkty. Sędzia ponownie wskazał na remis po widowiskowym bloku Gibba (14:14). Gdy po autowym plasie tego siatkarza zrobiło się 18:16 polscy kibice odetchnęli z ulgą. Stan ten nie trwał jednak długo – Amerykanie ruszyli w przyjęciu Łosiaka i skutecznie go zablokowali (18:18). Po chwili nasi siatkarze znów prowadzili dwoma punktami po autowym zagraniu Gibba (20:18). Set zakończył się atakiem po bloku przy rezultacie 21:19. W tie breaku zawodnicy z USA pierwszą przewagę zyskali przy stanie 5:7. Polacy doprowadzili do wyrównania 8:8. Po autowym zagraniu Łosiaka było już jednak 8:10. Blok Kantora i błąd Gibba znów dały naszym zawodnikom remis (10:10). Kolejną stratę (11:13) Polacy odrobili obroną i kontrą (13:13). Przy stanie 13:14 sytuacyjną piłkę na siatce sprytnie do linii bocznej przebił Gibb, a nasi siatkarze nie zdołali jej obronić. Podobnie jak Fijałek i Bryl, Kantor i Łosiak pożegnali się z World Tourem w Porec, zajmując miejsca 17-25. 

Rudol i Szałankiewicz w przedmeczowych typach skazywani byli na porażkę. Za ich zwycięstwo bukmacherzy płacili 4,45 do 1. Nic dziwnego skoro ich przeciwnikami byli rozstawieni w Porec z jedynką Alvaro Filho/Saymon. Pierwsza wyraźna przewaga w tym meczu zarysowała się przy stanie 9:6 dla Polaków. Zmobilizowani Brazylijczycy szybko zareagowali na taki wynik, wychodząc na prowadzenie 10:11. Skuteczna zagrywka, blok oraz kontra dały Polakom prowadzenie 16:14. Podobną serią odpowiedzieli faworyci i na tablicy wyników było 17:18. Końcówka seta należała jednak do Jakuba i Macieja, którzy dzięki wspaniałym kontrom wygrali 22:20. Druga partia również była bardzo wyrównana (12:12). Wtedy nasi kadrowicze zdobyli cztery punkty z rzędu po aucie rywali i dwóch blokach Rudola. Gdy polscy kibice chcięli rozpocząć świętowanie, Alvaro Filho i Saymon doprowadzili do 20:19. W najważniejszym momencie zimną krew zachował Maciej, który plasem do prostej zakończył to spotkanie. Wraz z Szałankiewiczem nie kryli radości z pokonania faworytów. W 1/8 finału ich rywalami będą kolejni Brazylijczycy. Evandro/Andre zrobią wszystko żeby pomścić swoich reprezentacyjnych kolegów. Mamy nadzieję, że nasi siatkarze zaprezentują się jutro równie skutecznie jak dziś.   

Autor: Jacek Kubiak


Czytaj również