Porec Major: Trudny dzień polskich drużyn

Wczorajszy turniej w Porec rozpoczął się dla naszej kadry znakomicie. Polacy zanotowali cztery zwycięstwa i tylko jedną porażkę. Dziś niestety było zupełnie odwrotnie. Mimo to wszystkie męskie duety zachowały szansę na wyjście z grupy.

FIVB

World Tour w Porec ma najwyższą możliwą rangę. Sprawia to, że uczestniczą w nim najlepsze zespoły z całego świata. Polscy kibice spodziewali się bardzo trudnych zawodów, aczkolwiek wczorajszy udany dzień naszej kadry wlał w ich serce spore nadzieje. Dziś niestety zostaliśmy brutalnie sprowadzeni na ziemię. 

Przed meczem z Day/Hochevar Kołosińska i Gruszczyńska miały na swoim koncie jedno zwycięstwo i jedną porażkę. Amerykanki przegrały oba wcześniejsze mecze, ale nie były bez szans na awans. Spotkanie nie ułożyło się po myśli Polek, które przegrały 0:2. Ponieważ trzy zespoły miały taki sam bilans, rozstrzygające okazały się małe punkty. Kluczowym okazało się to, że Kinga i Jagoda przegrały w ostatnim meczu do 19 i 18. Dzięki temu zajęły trzecie miejsce w grupie, a z zawodami pożegnały się Day/Hochevar. Reprezentantki Stanów Zjednoczonych mają prawo być rozczarowane – nie tylko pokonały Polki w bezpośrednim pojedynku, ale miały również lepszy stosunek setów. Decydujące w tym przypadku były jednak małe punkty, dzięki którym Kołosińska i Gruszczyńska awansowały do fazy play off. Pierwsze miejsce zajęły Czeszki – Hermannova/Slukova. 

W pierwszej rundzie Polki uległy Bieneck/Schneider z Niemiec. Mimo, że zawodniczki do rozstrzygnięcia tego spotkania potrzebowały aż trzech setów, żaden z nich nie był wyrównany. Najpierw Kinga i Jagoda pewnie wygrały do 15, by w drugiej partii ulec w takim samym stosunku punktowym swoim rywalkom. Niestety w tie breaku zawodniczki rozstawione w Porec z numerem siedemnastym pewnie ograły nasze siatkarki 15:6. To oznacza, że Kołosińska i Gruszczyńska zajęły w Chorwacji miejsca 17-25. 

Ciężki bój mają za sobą również Łosiak i Kantor. Po przeciwległej stronie siatki stanęli Rangieri i Carambula. Włosi znani są nie tylko z bardzo dobrej gry, ale również ze słonecznej zagrywki, którą wykonuje Adrian. W pierwszym secie Polacy byli bez szans i ulegli 13:21. W drugiej partii zagrali zdecydowanie lepiej i byli blisko doprowadzenia do tie breaka. Niestety ostatecznie przegrali 25:27 i skomplikowali swoją sytuację w tabeli. Jutro zagrają z prowadzącymi w stawce Brouwerem i Meeuwsenem, którzy jeszcze nie przegrali seta. Zwycięstwo da Polakom awans, ale nawet w przypadku porażki mogą awansować oni z trzeciego miejsca. Pod warunkiem, że Mol/Berntsen ulegną Włochom. 

Trudne spotkanie czekało dziś również Rudola i Szałankiewicza. Mieli oni szansę zrewanżować się Pedro i Guto za porażkę z Hagi. Niestety również i w Chorwacji Brazylijczycy okazali się zdecydowanie lepsi, pewnie wygrywając 2:0. Mecz trwał zaledwie trrzydzieści dwie minuty, a rywale oddali Polakom jedynie 15 i 13 punktów. Jutro w meczu decydującym o miejscu w grupie Maciej i Jakub zagrają z parą McHugh/Schumann z Australii. Nawet w przypadku porażki powinni awansować do dalszej rundy, trudno bowiem wyobrazić sobie żeby Silic/Ivan wysoko pokonali Pedro i Guto. Lepiej jednak wygrać swoje spotkanie i nie oglądać się na innych. 

Jako ostatni z naszych drużyn na boisko wybiegli Fijałek i Bryl. Zmierzyli się oni z Ermacora/Pristauz. Austriacy niespodziewanie w pierwszym meczu pokonali Evandro/Andre, pokazując że zasłużyli na dziką kartę, jaką przyznali im organizatorzy. W pierwszym secie nasi siatkarze pewnie zwyciężyli 21:16. Prawdziwe emocje przyniosła jednak druga partia tej rywalizacji. Zaczęło się bardzo dobrze – dzięki bardzo dobrej grze Michała w bloku, Polacy odjechali oponentom na 4:1. Dalsza skuteczna gra pozwoliła podwyższyć prowadzenie do wyniku 9:3. Gdy wydawało się, że jest już po meczu, Ermacora/Pristauz wzięli się za odrabianie strat. Mocna zagrywka z wyskoku pozwoliła im doprowadzić do stanu 9:6. Po nieudanym przyjęciu Bryla, Fijałek był zmuszony do przebicia drugiej piłki, co szybko skontrowali rywale. Dołożyli do tego asa serwisowego – zagranego pod samą linię końcową idealnie między naszymi siatkarzami – i na tablicy wyników mieliśmy już tylko 11:10. Po kolejnych dobrych serwisach Austriacy przełamali Polaków i wyszli na prowadzenie 12:13. Grzegorz i Michał odpowiedzieli na tą szarżę znakomicie. Najpierw Fijałek zaatakował z przyspieszonej drugiej piłki, Bryl dołozył do tego dwa punktowe bloki i znów byliśmy na prowadzeniu (15:13). Gdy sędzia wskazał rezultat 18:15 wydawało się, że sytuacja została opanowana. Wtedy znów oponenci posłali bardzo mocne zagrywki w nasze boisko, co szybko przyniosło efekty (18:17). Kluczowe dla rozstrzygnięcia okazały się być dwie kolejne piłki. Najpierw w bardzo trudnej sytuacji Grzegorz obił blok rywali, a następnie Austriacy plasując nad blokiem Bryla nie trafili w boisko. Polacy prowadzili wtedy 20:17. Na trybunach dało się słyszeć nieśmiałe polskie okrzyki, dodawające otuchy naszym zawodnikom. Ostatecznie zwyciężyli oni 21:18 i już dziś są pewni awansu do kolejnej rundy rozgrywek. Jeśli jutro pokonają Evandro/Andre zajmą pierwsze miejsce w grupie. W przypadku porażki sędziowie będą liczyć małe punkty. 

Pomimo tego, że dzisiejszy dzień nie był udany dla polskiej reprezentacji, nadal wszystkie nasze męskie drużyny pozostały w grze. Z World Tourem pożegnały się Kołosińska i Gruszczyńska, zajmując miejsca 17-25. Do fazy play off zakwalifikowali się Fijałek i Bryl, którzy jutro powalczą o pierwsze miejsce w grupie i bezpośredni awans od razu do drugiej rundy. W nieco trudniejszej sytuacji są Kantor/Łosiak oraz Rudol/Szałankiewicz, którzy by być pewnym pozostania w grze bez oglądania się na wyniki rywali, muszą wygrać swoje mecze. Mamy nadzieję, że wszystkie polskie duety męskie szczęśliwie przebrną przez swoje grupy. Relacja z kolejnych dni World Touru w Porec oczywiście na napiachu.pl.

Autor: Jacek Kubiak

Czytaj również