Zwycięzca pierwszej edycji Obłędnej Plaży – Piotr Łukasik, mówi nam jak smakuje wygrana oraz czy nie myślał o tym, żeby rzucić wszystko i przejść na piach. Zapraszamy do lektury!
Piotr, można powiedzieć, że do trzech razy sztuka, dwukrotnie drugi w zeszłym sezonie, a teraz upragnione złoto w GP Polski – jak to smakuje?
PŁ: Jest to ogromny sukces, chyba nawet największy w mojej całej przygodzie z siatkówką. Każde podium na imprezie tej rangi smakuje doskonale ale zwycięstwo to coś wspaniałego.
Z Mateuszem Radojewskim zagraliście razem po raz pierwszy – czułeś wsparcie boiskowe tak doświadczonego zawodnika jakim jest Radar?
- Radar wprowadza na boisku spokój, ja też jestem raczej tego typu zawodnikiem więc dobrze się rozumieliśmy. Każdy z nas wiedział co do niego w konkretnej akcji należy i wykonywał to jak najlepiej.
Od grudnia walczyłeś z kontuzją, w styczniu dawano Ci małe szanse na powrót do gry w tym sezonie, jednak wróciłeś i to w wielkim stylu…
- Od grudnia walczyłem z kontuzją kręgosłupa i pogodziłem się już ze stratą reszty sezonu halowego i plażowego. Jednak dzięki pomocy Centrum Osteopatii w Poznaniu, a w szczególności dr Julii Szczechowicz, udało mi się dojść do zdrowia dużo szybciej. Powoli odbudowuje formę i mam nadzieje, że na sezon halowy będę gotowy w stu procentach.
Mówi się, że zagrasz w tym sezonie tylko dwa turnieje – to prawda?
- Planowałem nie wchodzić w ogóle tego lata na piach właśnie przez wzgląd na swoje zdrowie. Jednak na prośbę Radara który nie miał partnera na dwa pierwsze turnieje, zdecydowałem się zagrać. Na tę chwilę mój sezon plażowy zakończy sie po zawodach w Kędzierzynie-Koźlu.
Zostałeś wybrany MVP turnieju w Zbąszyniu, nagroda w pełni zasłużona. Nie myślałeś kiedyś żeby przerzucić się z hali na piasek?
- Zdecydowanie najważniejszą dla mnie dyscypliną, w której chciałbym osiągać sukcesy jest halówka, plażówka to tylko doskonała wakacyjna zabawa. :)