Jednak los miał wobec Michała inny plan i wcale nie miał on być usłany różami. Podczas wakacji w górach Michał uległ poważnemu wypadkowi, w wyniku którego zmiażdżony został jego rdzeń kręgowy na odcinku szyjnym i wylądował na wózku inwalidzkim z paraliżem tułowia i dolnych kończyn. Szerzej o tej historii możecie przeczytać i obejrzeć na www.ZeroZalamki.pl
Rok temu pomagaliśmy Michałowi zebrać niezbędne środki na sprzęt, rehabilitację oraz leczenie. Był wtedy świeżo po wyjściu ze szpitala. Dzisiaj opowiemy Wam co wydarzyło się dalej – a warto przeczytać!
Tuż po wyjściu ze szpitala wciąż jeszcze czekało mnie wiele wyzwań. Mówi się, że po tak poważnych wypadkach zdrowie stabilizuje się jeszcze przez 2-3 lata. Dużo w tym prawdy, bo wciąż pojawiały się infekcje a moja odporność, szczególnie na początku, była mocno obniżona. Nie mogłem jednak usiedzieć w miejscu i kiedy tylko czułem się lepiej sięgałem po ciężarki lub wyjeżdżałem na zewnątrz zrobić kilka kilometrów na wózku – opisuje Michał. Wiedziałem też, że rehabilitacja ma swoje granice a mi potrzeba było czegoś więcej, postawiłem więc na rehabilitację poprzez sport. Szybko okazało się, że Siatkówka dla osób niepełnosprawnych nie jest dla mnie, bo bez stabilizacji tułowia niewiele bym zdziałał – zacząłem więc szukać czegoś nowego. Jeszcze w szpitalu oglądając wiadomości sportowe i relację z Paraolimpiady obiło mi się o uszy nazwisko Rafała Wilka wygrywającego swój trzeci złoty medal olimpijski na handbike’u, w dyscyplinie o której nigdy wcześniej nie słyszałem – Para-Cycling’u, zwanym też Handcycling’iem, czyli kolarstwem ręcznym. Wyglądało to kozacko i strasznie mi się ten sport spodobał. Po wyjściu ze szpitala znalazłem Rafała na Facebook’u i napisałem do niego, że chciałbym spróbować swoich sił w nowym sporcie i poprosiłem o kilka rad. Rafał okazał się bardzo przyjaznym facetem i jeszcze tego samego dnia odpisał i podał mi swój numer telefonu.
Po 2 miesiącach udało się pozyskać dla mnie handbike’a i zacząłem swoje pierwsze przejażdżki. Coś niesamowitego – wiatr we włosach, wolność, szczęście. A do tego Rafał Wilk zaproponował, żebym wpadł się sprawdzić na wyścigu w Orlen Warsaw Marathon. Była połowa Kwietnia 2017 a wyścig był za 2 tygodnie.. Jasne, że pojechałem! I nawet nie byłem ostatni ???? dowiedziałem się też wtedy, że w tym sporcie jest aż 5 kategorii dla zawodników ze względu na tak różne możliwości fizyczne. Ma to dużo sensu, bo jakie szanse miałby ktoś z częściowo porażonymi ramionami i bez kontroli mięśni brzucha z zawodnikami, którzy mają w pełni sprawne ręce, mają funkcjonujące mięśnie brzucha albo w ogóle mają pełne czucie, ale są np. po amputacji. Kamień z serca, bo Ci najsprawniejsi i najlepsi na świecie śmigają rękoma średnio ponad 40km/h, tak jak normalni kolarze – a wyobraźcie sobie o ile silniejsze od rąk są nasze nogi. Co prawda zawodnicy w mojej kategorii są tylko kilka km/h wolniejsi, ale zawsze to ciut bardziej przyziemni kosmici.
W międzyczasie musiałem też zacząć myśleć o swojej przyszłości i nie chcąc wypaść z rytmu pracy zacząłem pracować nad otwarciem małego sklepiku online z pasami treningowymi ‘Power BELTS pro’ do ćwiczeń w zawieszeniu z własnym ciężarem ciała. Był to sprzęt na którym trenowałem przez długi czas przed wypadkiem jako siatkarz plażowy i był fantastycznym dopełnieniem moich treningów. Zauważyłem, że ludzie mają niską świadomość potencjału tego sprzętu i brakuje im wiedzy jak mogą z niego skorzystać. Stworzyłem więc platformę gdzie jednocześnie nie tylko można kupić sobie wysokiej jakości sprzęt, ale także za darmo obejrzeć video-treningi i nauczyć się przydatnych ćwiczeń – www.PowerBELTS.pro ruszyła jeszcze w tym samym roku.
Początki nie są jednak łatwe i wiele jeszcze trzeba zrobić zanim sklep nie tylko będzie pokrywał koszty. Zbudowanie świadomości wśród społeczeństwa to długi i złożony proces. Jednak jest to dla mnie fajne doświadczenie. – dorzuca Michał.
Praca pracą, ale wraz z coraz lepszą pogodą, coraz więcej czasu zaczęły zabierać mi treningi na handbike’u. Po majowej infekcji i tygodniowym pobycie w szpitalu, od czerwca zacząłem treningi na dobre. Dość szybko treningi 20-kilometrowe zamieniłem na 40-kilometrowe a 40- na 50-. W ciągu wakacji przez 3 miesiące przejechałem blisko 3.000 km. Wszystko po to, żeby we wrześniu spróbować swoich sił na Mistrzostwach Polski. Jeszcze w sierpniu dostałem zaproszenie na poprzedzający Mistrzostwa obóz w górach, w Ośrodku Przygotowań Paraolimpijskich w Wiśle. Super sprawa, góry dają w kość a moje półkilometrowe wielkopolskie pagórki na 2 tygodnie zamieniłem na 2-, 5- czy 7-kilometrowe podjazdy. Ciężka praca się opłaciła, bo tuż po obozie zostałem 2-krotnym Wicemistrzem Polski w Kolarstwie Szosowym Osób Niepełnosprawnych – w Indywidualnej Jeździe na Czas oraz w Wyścigu ze Startu Wspólnego. Szczerze się tego nie spodziewałem, ale kolejny raz okazało się, że ciężka praca się opłaca!
Zima 2017-18 miała być mocno przepracowana, niestety znowu dało znać o sobie zdrowie. Kolejny pobyt w szpitalu i kilka ciągnących się za sobą drobnych urazów rozbiło mi nieco treningi, jednak na pewno nie przeszkodzi mi to w porządnych treningach przez resztę roku. Szczerze ta myśl cały czas jeszcze do mnie nie do końca dociera, ale w mojej głowie urodziło się jedno wielkie marzenie a to marzenie przekształciłem w cel, który nazywa się Start na Igrzyskach Paraolimpijskich w Tokio 2020. Nie będzie to łatwe, ale wierzę że jeśli włoży się w to odpowiednio dużo pracy, to można ten cel osiągnąć!
Tutaj jednak apel do Was – jako że w para-kolarstwie nie ma zawodowstwa, ciężko jest sobie wyobrazić realizację tak ambitnego planu bez wsparcia sponsorów. Tak więc jeśli pracujecie w firmach, które potencjalnie mogłyby wejść ze mną we współpracę sponsoringową, lub też znacie kogoś takiego – proszę, skontaktujcie się ze mną. Wystarczy, że napiszecie na FB fanpage’u Zero Zalamki a na pewno odpiszę! – dodaje Michał.
A co my możemy jeszcze dla niego zrobić? Michał na wiele sposobów stara się zebrać środki niezbędne na rehabilitację, leczenie i pokrycie podstawowych kosztów. Jak zawsze w takich przypadkach liczy się każda złotówka i z pewnością wszyscy pasjonaci siatkówki znajdą możliwość, żeby pomóc Michałowi wygrać najważniejszy „mecz” w jego życiu :)