- Słoneczny, piękny dzień. Piłka do siatkówki, boisko, piasek i grono przyjaciół z tą samą pasją – tak wyglądał przeciętny dzień Michała. Niezwykle aktywnego, pełnego życia, trenującego siatkówkę plażową i wygrywającego turnieje. Grał z reprezentantami innych krajów, przeznaczał na swoją ukochaną dyscyplinę każdą wolną chwilę oraz przyznaje: sport to połowa jego życia.
W marcu 2016 roku wyjeżdża na ferie. W Szwajcarii podczas jazdy na desce przewraca się na jednej z przeszkód w snowparku. Uderza o ziemię stykiem szyi i górnej partii pleców. - Siła uderzenia była tak wielka, że natychmiast poczułem, jak moje ciało ogarnia paraliż, idący od klatki piersiowej aż do stóp. Jedyną rzeczą, którą byłem w stanie zrobić, było machanie rękoma i wołanie o pomoc - wspomina. Natychmiast trafia na operację w szwajcarskim szpitalu. Diagnoza: przerwany rdzeń kręgowy, reszta życia na wózku.
Co taka wiadomość może oznaczać dla faceta, który trenował sport, w szczególności siatkówkę i siatkówkę plażową, niemal każdego dnia przez połowę swojego życia? Mało? Podstępne ubezpieczenie najpewniej nie pokryje kosztów rehabilitacji oraz tych związanych z procesem powrotu do normalnego życia.
Życie Michała przewróciło się w jednym momencie do góry nogami – planował otworzyć własną firmę, założyć rodzinę i cieszyć się ukochanymi sportami przez resztę swojego życia. Teraz jest przykuty do szpitalnego łóżka z ograniczonymi funkcjami życiowymi i długą drogą do wyzdrowienia. Ale jest coś jeszcze… Wypadek może i sparaliżował moje nogi, brzuch, plecy, ale nie sparaliżował mojego umysłu. Umysłu wytrwałego w dążeniu do celu „zdobywcy”, wojownika i po prostu chłopaka pełnego pozytywnej energii. To tak jak idealnie wykonany as serwisowy w siatkówce plażowej. Przeciwnicy patrzą na szybującą piłkę i są pewni, że wyjdzie ona w out, więc nawet nie reagują. Jednak piłka jest uderzona tak precyzyjnie, że przy linii końcowej boiska zmienia ona swoją parabole lotu i wpada w boisko. Wiele osób, nawet lekarze mogą teraz myśleć, że to ja jestem „out”. W tej chwili rzeczywiście może to wyglądać jakbym był poza grą. Ale z precyzją włożoną w ciężką pracę i pasją, wierzę, że jeszcze zmienię moją parabolę lotu i wyląduję w boisku, dokładnie tak samo jak ten idealny as serwisowy – opisuje Michał.
Na kompleksową rehabilitację, ale również zakup sprzętu czy przystosowanie przestrzeni do wózka Michał potrzebuje zebrać 100 tys. dolarów. Zaraz po zabiegu rozpoczął rehabilitację. Przez pierwsze trzy miesiące efekty niweczyły wysokie gorączki. Było bardzo ciężko. Teraz, jeśli nie ma powikłań i infekcji, to idzie pełną parą. Nauczyłem się dużej cierpliwości i wyczekiwania na lepszy czas. Ale mam świadomość, że rehabilitacja w tym przypadku nie ma "dedlajnu", że będę musiał robić to przez całe życie, by moje ciało nadal funkcjonowało – mówi Michał. Na Facebooku "Zero załamki" wrzuca filmy z postępami ćwiczeń, ponadto zdjęcia udostępniają ludzie wspierający Michała. Kartki z hasztagiem "Żyliński Zero Załamki" opublikowali m.in. reprezentanci Polski w siatkówce: Mateusz Mika, Paweł Zatorski i Piotr Gruszka.
Większość z nas po takim wypadku pomyślałaby „nie dam rady”, „to nie dla mnie” o większości codziennych czynności, które wykonujemy. Michał absolutnie nie daje za wygraną. Stara się wykorzystać pozytywnie każdą sekundę swojego życia. Kilka tygodni temu wygłaszał mowę motywacyjną w Warszawie przed 1,5-tysięcznym audytorium na Międzynarodowym Kongresie AIESEC. - Chciałem przede wszystkim uświadomić ludziom, że od ich nastawienia i motywacji zależy, kim są i do czego dochodzą. I że mimo przeciwności można osiągać to, co się chce - przekonuje.
Kiedy pytamy o marzenia, odpowiada, że marzenia zamienia w cele: chciałbym założyć rodzinę i zamieszkać w przytulnym domu. I jeśli zdrowie będzie na to pozwalało, spróbować sił w sporcie niepełnosprawnych. Znając osobiście Michała możemy Was zapewnić – zrobi wszystko, żeby dotrzymać słowa!
A co my możemy zrobić dla niego? Michał na wiele sposobów stara się zebrać środki niezbędne na rehabilitację i przystosowanie do normlanego życia. Jak zawsze w takich przypadkach liczy się każda złotówka i z pewnością wszyscy pasjonaci siatkówki znajdą możliwość, żeby pomóc Michałowi wygrać najważniejszy „mecz” w jego życiu.