MŚ w Wiedniu: Kantor i Łosiak zagrają w ćwierćfinale

W 1/8 finału rywalami Łosiaka i Kantora byli Koekelkoren i Van Walle. Nieobliczalni Belgowie wyeliminowali w poprzedniej rundzie Brouwera i Meeuwsena – mistrzów świata z 2013 roku oraz brązowych medalistów igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Na tym etapie turnieju nie zabrakło niespodzianek. Poznaliśmy również najlepszą czwórkę wśród kobiet.
FIVB

Po zwycięstwie 2:1 z parą Virgen i Ontiveros, Łosiak i Kantor zameldowali się w najlepszej szesnastce Mistrzostw Świata w Wiedniu. Niestety – po porażkach Fijałka i Bryla oraz Prudla i Kujawiaka – są oni jedyną polską reprezentacją, która pozostała w grze. Koekelkoren i Van Walle są turniejową dziewiętnastką, dwanaście miejsc wyżej rozstawieni są Bartosz z Piotrem. Najlepszy występ Belgów w tym sezonie to CEV Baden Masters, w którym stanęli na najwyższym stopniu podium. W drodze po złoto pokonali między innymi swoich dzisiejszych rywali z kraju nad Wisłą. Mecz trwał blisko pięćdziesiąt minut i po tie breaku lepsi okazali się być późniejsi triumfatorzy rozgrywek (21:17, 11:21, 14:16). W World Tourze w Olsztynie – ostatnim sprawdzianie przed austriackimi Mistrzostwami Świata – odpadli oni w ćwierćfinale, w którym ulegli 0:2 Virgenowi i Ontiverosowi. W Wiedniu Belgowie jak dotąd spisują się znakomicie. Zaliczyli oni tylko jedną porażkę z Liaminem i Krasilnikovem. Zwycięstwa z parami Tocs/Fingers i Abicha/Elgraoui dały im drugie miejsce w grupie F. W pierwszym meczu rundy play off sensacyjnie wyeliminowali oni Brouwera i Meeuwsena po twardym pojedynku (17:21, 22:20, 15:8). Kibice biało-czerwonych gorąco wierzyli jednak, że ich najsilniejszy zespół zrewanżuje się rywalom za ostatnią przegraną i zakwalifikuje się do ćwierćfinału.

Bartosz Łosiak/Piotr Kantor – Dries Koekelkoren/Tom Van Walle

Po wyrównanym początku, pierwsi przewagę uzyskali Belgowie (5:7). Różnica dwóch punktów utrzymywała się przez kilka kolejnych akcji (11:13). Polacy odzyskali prowadzenie przy stanie 15:14, ale kapitalna kontra rywali spowodowała, że znów byli górą (15:16). Zapowiadała się twarda końcówka pierwszego seta (17:17). Wyglądało na to, że jeden mały błąd może zaważyć o zwycięstwie. Przydarzył on się Koekelkorenowi i Van Walle, którzy posłali atak w aut, jednak nadal byli oni w`grze (19:18). W najważniejszym momencie tej partii (20:19) skuteczną kontrę wyprowadził Łosiak i polscy kibice odetchnęli z ulgą (21:19). 

Podrażnieni Belgowie zmobilizowani wyszli na drugą odsłonę spotkania. Od samego początku świetnie w polu zagrywki prezentował się Tom (1:3). Polscy kibice próbowali okrzykami dodać otuchy swoim reprezentantom (2:4). Ci próbowali odpracować straty między innymi zagrywką. Spadła ona jednak tuż za narożnikiem boiska. Aut był tak minimalny, że sędzia główny zszedł ze słupka, by osobiście ocenić tę sytuację (5:7). Gdy kolejnego asa posłał Van Walle, jego zespół miał już trzy punkty zapasu (5:8). Bartosz i Piotr poprosili o czas. Po powrocie na boisku Koekelkoren nie trafił piłką w boisko (7:8), ale z drugiej piłki pomylił się również Kantor i przewaga przeciwników utrzymywała się (7:10). Na domiar złego zablokowany został Łosiak (7:11) i biało-czerwoni byli coraz dalej wygranej. Dobra kontra i sprytna zagrywka spowodowała, że w polskim obozie odżyły nadzieje (11:12). Gdy bardzo długą akcję zakończył Łosiak na tabilicy wyników pojawił się remis (12:12). Chwilę później nasz gracz minimalnie przestrzelił i Belgowie znów mieli dwa punkty zapasu (16:18). Szybko blokiem wyrównał jednak Kantor (18:18) i set zaczynał się od początku. Tym razem w kluczowym momencie bardzo dobrą kontrą popisał się Dries (18:20). Przy 19:20 cudowną obroną popisał się Bartosz, ale Van Walle zatrzymał jego atak i zrobiło się 1:1 (19:21).

Nasi siatkarze wyszli na tie breaka bardzo zdeterminowani. Zupełnie jakby przypomnieli sobie, że to właśnie w trzeciej partii w Baden musieli uznać wyższość dzisiejszych przeciwników. Dwie czapy Kantora na początku tej odsłony spotkania, pokazały że biało-czerwoni nie zamierzają odpuszczać (4:1). Gdy Piotrek dołożył do tego trudną zagrywkę – z którą nie poradził sobie Van Walle – mieliśmy już cztery punkty przewagi (5:1). Świetnie w tej fazie meczu spisywał się nasz blokujący, który pewnie wywiązywał się ze swoich zadań na boisku (7:3). Po zmianie stron Tom posłał atak w aut, a jego partner został wybroniony i sytuacja Polaków zrobiła się bardzo dobra (9:3). Po przerwie przeciwnicy próbowali odrabiać straty, ale było już za późno (13:6). Przy stanie 14:7 na drugą stronę siatki nie dał rady przebić się Tom i Kantor z Łosiakiem zameldowali się w ćwierćfinale. Ich oponentami będą Doppler i Horst, którzy niesieni dopingiem kompletu publiczności na stadionie centralnym, wyeliminowali dziś z turnieju katarską parę Jefferson/Cherif. Jutro naszych siatkarzy czeka bardzo trudne zadanie. Przyjdzie im się zmierzyć nie tylko ze świetnymi oponentami, ale również z tysiącami austriackich gardeł. Wierzymy jednak, że tak doświadczeni zawodnicy poradzą sobie z tą presją i dalej będą cieszyć kibiców swoją grą.

Mistrzostwa Świata nabierają rumieńców

Gdy w Mistrzostwach Świata zostaje szesnaście najlepszych zespołów męskich i osiem żeńskich – niezależnie od zestawienia – publiczność ogląda siatkówkę plażową na najwyższym poziomie. Jeśli o awans biją się turniejowa dwójką (Samoilovs/Smedins) z czwórką (Evandro/Andre) czy ósemka (Pedro/Guto) z dziewiątką (Herrera/Gavira), jest to gwarancja wspaniałego widowiska. Występu do udanych na pewno nie zaliczą Łotysze, którzy 22:24 i 19:21 ulegli Brazylijczykom. W równie kiepskich nastrojach boisko opuszczali Pedro i Guto, którzy polegli z pogromcami Fijałka i Bryla 1:2 (19:21, 21:17, 13:15). Do sporej sensacji doszło w rywalizacji Alisona i Bruno z Saxtonem i Schalkiem. Kanadyjczycy, którzy w 2017 roku najwyżej sklasyfikowani byli na miejscu trzynastym (Long Beach Presidents Cup), najwyraźniej szykowali formę na Wiedeń. Po bardzo wyrównanym spotkaniu pokonali oni faworytów 2:1. Co ciekawe, każdy z setów kończył się dwupunktową przewagą jednego z zespołów (21:19, 19:21, 15:13). Czarnym koniem turnieju są Varenhorst/Van Garderen, którzy rozstawieni są dopiero z numerem 45. Po wyeliminowaniu Alvaro Filho i Saymona w poprzedniej rundzie, dziś pokonali oni faworyzowanych Kubańczyków – Gonzaleza i Nivaldo (21:13, 21:23, 15:13). Nie bez trudu do ćwierćfinału awansowali Dalhausser i Lucena. Dopiero po tie breaku pokonali oni McHugh/Schuman z Australii (21:14, 19:21, 16:14). Trochę pewniej z pokonaniem Pedlowa i Schachtera poradzili sobie Liamin i Krasilnikov. Rosjanie triumfowali w obu partiach, wygrywając do czternastu i osiemnastu.

Turniej kobiet coraz bliżej decydujący rozstrzygnięć

Bardzo interesujące zawody rozgrywają również kobiety, które są o rundę dalej niż mężczyźni. Przypomnijmy, że w Wiedniu zostały już tylko po dwie reprezentacje z Brazylii, Kanady, Stanów Zjednoczonych i Niemiec. W dziwnym położeniu byli kibice siatkarek z kraju kawy. Z jednej strony mieli oni pewność, że do półfinału awansuje jeden ich zespół, z drugiej wiedzieli, że drugi pożegna się z turniejem. Los skrzyżował bowiem drogi Larissy i Tality oraz Marii Antonelli i Carol już dzisiaj. Spotkanie to 2:0 wygrały pierwsze z wyżej wymienionych zawodniczek, a to oznacza że w najlepszej czwórce będzie tylko jedna para z tego kraju.

Honoru starego kontynentu broniły Niemki. Ludwig i Walkenhorst bez straty seta pokonały Summer/Sweat (21:15, 21:14). Mecz ten zakończył się w rzadko spotykanych okolicznościach. Laura, próbowała obronić mocne uderzenie przeciwniczki, a piłka wpadła w pole zaskoczonych Amerykanek. Z turniejem pożegnały się za to drugie reprezentantki Europy – Laboureur/Sude 0:2 przegrały z Pavan/Humana-Paredes. Srebrne w Olsztynie Kanadyjki pewnym krokiem weszły do półfinału (15:21, 16:21).  

W wewnątrz amerykańskim starciu Wilkerson/Bansley wyraźnie przegrały z Ross/Fendrick. W obu partiach udało im się ugrać łącznie zaledwie dwadzieścia sześć punktów (16:21, 10:21). To oznacza, że wszystkie narody sprawiedliwie podzieliły się miejscami w najlepszej czwórce – Brazylia, Stany Zjednoczone, Kanada i Niemcy wprowadziły tam po jednej ekipie. Półfinały zapowiadają się niezwykle interesująco – Larissa i Talita zmierzą się z Ludwig/Walkenhorst, a Ross/Fendrick z Pavan/Humana-Paredes. Pomimo, że w mistrzostwach pozostał tylko jeden europejski zespół, cieszy że nie powtórzy się sytuacja z zeszłego sezonu, kiedy to na podium stanęły tylko zespoły Canarinhos. 

Autor: Jacek Kubiak

Czytaj również