MŚ w Wiedniu: Kantor i Łosiak bez porażki w grupie!

Po udanym rozpoczęciu Mistrzostw Świata w Wiedniu, Grzegorz Fijałek i Michał Bryl oraz Bartosz Łosiak i Piotr Kantor grali dziś o pierwsze miejsca w swoich grupach. Jak łatwo się domyślić – rywale byli z najwyższej półki – a panujący na boiskach skwar nie ułatwiał zadania.

FIVB

Mistrzostwa Świata w Austrii rozpoczęły się dla reprezentacji Polski wyśmienicie. W sześciu pierwszych meczach nasze zespoły odniosły pięć zwycięstw i tylko jedną porażkę. W dzisiejszych meczach ważyły się losy Fijałka i Bryla oraz Łosiaka i Kantora. Obie pary były już pewne awansu do kolejnej rundy i grały o pierwsze miejsca w swoich grupach. Rywalami Grzegorza i Michała byli utytułowani Holendrzy. Brouwer i Meeuwseen zapisali się w pamięci polskich kibiców, wygrywając Mistrzostwa Świata w Starych Jabłonkach w 2013 roku. W tym sezonie triumfowali między innymi w turniejach w Xiamen, Munster czy Utrechcie. Przeciwnikami Bartosza i Piotra byli natomiast Gibb i Crabb. To Amerykańska mieszanka młodości z doświadczeniem. 41-letni Jacob oraz 25-letni Taylor w 2017 roku nie stanęli jeszcze na najwyższym stopniu podium, za to regularnie pasowali się na piątej pozycji w World Tourach (Fort Lauderdale, Rio de Janeiro oraz Porec). Oba nasze teamy czekało zatem trudne zadanie. Występ naszych siatkarzy poprzedziło między innymi świetne widowisko, jakie zgotowali publiczności Herrera/Gavira oraz Pedlow/Schachter. Hiszpanie pokonali Kanadyjczyków 2:0, świetnie spisując się w bloku. Na uwagę zasługuje zwłaszcza pierwszy set, kiedy to od stanu 17:16, Adrian zdobył w tym elemencie cztery kolejne punkty. Druga – pełna zwrotów akcji – partia zakończyła się wynikiem 24:22. Tylko takich sportowych spektakli życzymy kibicom.

Grzegorz Fijałek/Michał Bryl – Alexander Brouwer/Robert Meeuwsen

Arcytrudne zadanie stało przed Fijałkiem i Brylem. Rozstawieni w Wiedniu z 10. Brouwer i Meeuwsen nie przegrali jeszcze seta i nie mieli zamiaru tego zmieniać. Pomimo, że Polacy mogli pochwalić się identycznym bilansem, faworytami byli ich oponenci. Swoją dominację potwierdzili oni zwłaszcza w pierwszej partii. Szybko objęli prowadzenie 8:14, a potem jeszcze powiększali przewagę (10:17). Niezwykle skuteczny w bloku był mierzący 207 centymetrów Robert. Gdy Michał odpowiedział punktową czapą, Holendrzy prowadzili 14:19 i dwie piłki później zapisali tą odsłonę meczu na swoich kontach (14:21). 

Drugi set zaczął się lepiej dla Polaków. Po asie serwisowym Bryla wyszliśmy na prowadzenie (2:1), ale kolejne bloki Meeuwsena znów wyprowadziły przeciwników na prowadzenie (6:9). Ten fragment meczu był zdecydowanie najkorzystniejszy dla naszych graczy. Serię zdobytych punktów zakończył serwis Fijałka, z którym nie poradzili sobie Holendrzy (12:11). Od tego momentu trwała twarda wyrównana walka. Niestety przy stanie 17:18 wrzucony w siatkę Michał, nie był w stanie pokonać bloku Roberta (17:19). Takiej okazji na zwycięstwo przeciwnicy nie zwykli marnować. Mecz zakończyli kolejną czapą, która była kluczowym elementem tej rywalizacji (18:21).

Dwa zwycięstwa i jedna porażka dały Fijałkowi i Brylowi awans do fazy play off z drugiego miejsca w grupie J. Najlepsi w niej byli oczywiście Brouwer i Meeuwsen, a trzecie miejsce zajęli Rangieri i Carambula. Z bilansem czterech przegranych spotkań z turniejem żegnają się Vieyto i Cairus z Urugwaju. 

Piotr Kantor/Bartosz Łosiak – Jacob Gibb/Taylor Crabb

Trudne zadanie czekało również na Kantora i Łosiaka, jednak w ich przypadku polscy fani liczyli na zwycięstwo. Siatkarze obu ekip długo toczyli wyrównany pojedynek (8:7). Nasi reprezentanci lekką przewagę uzyskali dopiero po przerwie technicznej (12:10) i szybko podwyższyli ją do 15:11. Zmobilizowało to Amerykanów do walki. Dobry blok Crabba zbliżył ich do remisu (15:13). Podobnie jak w meczu z Capogrosso/Azaad, Bartosz i Piotr znów zagrali fenomenalnie w decydującej partii seta. Po asach serwisowych obu naszych zawodników na tablicy wyników wyświetlono 19 do 14. Rywale próbowali jeszcze odrobić straty (19:16), ale ostatecznie udało im się ugrać tylko 17 punktów.

W dobrych nastrojach fani polskiego beach volleya mogli zasiąść do drugiej partii tego meczu. Początek znów należał do ich ulubieńców, którzy po błędzie Crabba i bloku na jego partnerze prowadzili 7:3. Amerykanie szybko wzięli się za odrabianie strat (7:6), ale na przerwie technicznej biało-czerwoni nadal mieli trzy punkty zapasu (12:9). Gdy rywale zmniejszali punktowy dystans (13:11), zaraz dostawali błyskawiczną odpowiedź. Gdy Kantor posłał asa serwisowego na 15:11, wydawać się mogło, że jest już po meczu. Chwilę później na tablicy wyników było już 15:15. Ten fragment seta to popis gry w bloku naszych rywali (15:16). Polacy zdołali jeszcze wrócić do gry (19:19), ale w kluczowym momencie ataku nie skończył Kantor i to siatkarze ze Stanów Zjednoczonych byli górą w tej partii (21:23). 

W tie breaku obie drużyny długo grały punkt za punkt (4:4). Po kolejnym bloku i skutecznej kontrze rywale wyszli na prowadzenie 6:9. Nasi siatkarze poprosili o czas. Przerwa przyniosła oczekiwane rezultaty. Tuż po niej Łosiak popisał się kapitalną zagrywką, a Crabb posłał atak w aut (8:9). Po tym jak nie przyjął on kolejnego serwisu na tablicy wyników znów pojawił się remis (10:10). Gdy wydawało się, że Polacy odwrócą losy tego spotkania Piotr pomylił się w ataku i znów to przeciwnicy byli bliżej zwycięstwa (11:13). W tym trudnym momencie ożywili się kibice, którzy okrzykami Polska! Polska! próbowali poderwać do walki swoich graczy. Podziałało to na Łosiaka, który potężną zagrywką, zmusił Taylora do oddania piłki na drugą stronę (13:13). Po chwili znów mocno zaserwował Bartosz, a Amerykanin zagrał w siatkę (15:14). Dreszczowiec zakończył się wynikiem 18:16 dla biało-czerwonych, po długiej wymianie, którą ostatecznie zakończyli Polacy. 

Dzięki temu Łosiak i Kantor z kompletem zwycięstw zajęli pierwsze miejsce w grupie G. Wyprzedzili oni kolejno pary: Crabb/Gibb, Capogrosso/Azzad oraz Goyo/Roger. Ci ostatni pożegnali się z Mistrzostwami Świata. Siatkarze po raz kolejny walczyli nie tylko z przeciwnikami, ale i z upalną temperaturą, która mocno dawała się we znaki. Dzięki dobrej grze już dziś możemy cieszyć się z awansu dwóch naszych par do rundy play off. Wierzymy, że do Kantora i Łosiaka oraz Fijałka i Bryla dołączą jutro Prudel i Kujawiak. Zawodników tych czeka jednak ciężkie zadanie – około 9:30 zmierzą się oni bowiem z Dalhausserem i Luceną. Oby poszli oni w ślady Bartosza i Piotra, którzy pokazali dziś jak wygrywać z Amerykanami. 

Autor: Jacek Kubiak


Czytaj również