Gstaad Major: Polacy w fazie play-off

W pierwszym piątkowym spotkaniu grupy A duet Fijałek/Bryl walczył z Brazylijczykami o pierwsze miejsce w zestawieniu. Spotkały się bowiem dwie niepokonane dotąd pary. Polacy zagrali trzeciego tie-breaka, ale tym razem musieli uznać wyższość rywali. Natomiast niepokonani w grupie G Łosiak i Kantor zagrali z Rosjanami. W tym meczu stracili jednak to miano, gdyż rywale okazali się lepsi w dwóch setach.
FIVB

Spotkanie Fijałka i Bryla z Brazylijczykami od początku stało na wysokim poziomie, a oba duety wymieniały się co rusz skutecznymi atakami. Co prawda rywale na chwilę objęli dwupunktowe prowadzenie w pierwszych akcjach, ale udane zagranie Fijałka szybko dało biało-czerwonym minimalną nadwyżkę, pry której mijały kolejne minuty tego starcia. W połowie seta udany blok Saymona Barbosy przywrócił prowadzenie na stronę brazylijską (15:14), ale nie na długo. Bryl również odpowiedział blokiem, a chwilę później Brazylijczyk uderzył w aut. Polacy mieli wtedy dwupunktową nadwyżkę (19:17). Inicjatywa utrzymała się już do końca po biało-czerwonej stronie i autowe zbicie Alvaro Filho zakończyło seta wygraną Polaków.

W drugą odsłonę dużo lepiej weszli przeciwnicy i przy stanie 4:1 dla nich biało-czerwoni poprosili o chwilę przerwy. Duże problemy sprawiała im brazylijska zagrywka. Rywale nie przestawali udanie uderzać zza linii końcowej, co pozwoliło im pewnie prowadzić grę, według własnego tempa. Gdy Bryl uderzył w aut różnica wynosiła pięć punktów, ale blokujący polskiej pary niedługo później zrewanżował się udanym blokiem, a różnica zmalała do trzech oczek. Po dwóch udanych akcjach Fijałka wynosiła już tylko dwa punkty. Niestety, podwójne odbicie broniącego polskiej dwójki oraz dobre zagrania rywali, pozwoliły dwójce z Ameryki Południowej znowu odskoczyć, tym razem na pięć punktów, a następnie wygrać w secie do 18.

Tie-break miał wyrównany początek. Następnie udany blok Saymona oraz kontra Alvaro zbudowały trzypunktowy dystans (8:5). Ten został równie szybko zniwelowany, gdyż udanie zagrał Bryl, a Alvaro Filho pomylił się w ataku (8:7). Cały czas to jednak Brazylijczycy byli w lepszej sytuacji i po ich ataku, biało-czerwoni poprosili o czas, przegrywając wtedy 9:11. To było bardzo dobre posunięcie i już kilka wymian później, po autowym zbiciu Saymona Barbosy był remis 12:12. Mimo to przeciwnicy utrzymali inicjatywę i po kontrze Alvaro Filho mieli piłki meczowe (14:12). Biało-czerwoni nie poddawali się do samego końca, a o asie serwisowym Fijałka był remis 14:14. Nic to jednak nie dało, a Saymon Barosa udanym zbiciem zakończył mecz.

W drugim polskim meczu autowy atak Łosiaka już po pierwszych uderzeniach dał Rosjanom dwupunktowe prowadzenie 2:0, które rywale utrzymywali, m.in. dzięki uderzeniu z przechodzącej piłki Krasilnikowa. Szybko jednak kontra broniącego polskiej pary oraz blok Kantora zmieniły sytuację i to biało-czerwoni mieli dwa punkty więcej (8:6).  W kolejnych minutach to biało-czerwoni radzili sobie zdecydowanie lepiej, zwiększając prowadzenie. Po błędzie Liamina było 18:14, a Rosjanie poprosili o przerwę. Okazało się to skutecznym posunięciem, gdyż w kolejnych akcjach rywale zaczęli odrabiać straty. Gdy zrobiło się niebezpiecznie grę przerwali biało-czerwoni, ale tym razem nie zmieniło to biegu gry. Polacy nie wykorzystali piłek setowych, a as serwisowy Krasilnikowa oraz blok Liamina były decydujące dla końcowego triumfu pary z Rosji.

Set drugi rozpoczęła wymiana punkt za punkt, po której ponownie prym na boisku zaczęli wieść biało-czerwoni. Dobry blok Kantora oraz świetne ataki Łosiaka, wszystko to złożyło się na prowadzenie 14:10. Długo ta dobra passa nie trwała i szybko rosyjski duet zaczął niwelować straty, na co wpłynęły błędy Polaków oraz blok Liamina. Gdy kolejną pomyłkę zapisał na swoim koncie Kantor był już remis 17:17. Rosjanie takiej okazji nie odpuścili, dograli seta do końca, a dwa spektakularne bloki Liamina zamknęły rywalizację w całym meczu.

źródło: siatka.org

Czytaj również