Gstaad: Dobry dzień polskich par

Po bardzo nieudanych eliminacjach, w których z World Tourem w Szwajcarii pożegnały się 3 nasze zespoły, dziś polscy kibice mieli zdecydowanie więcej powodów do radości. Fijałek i Bryl oraz Kantor i Łosiak rozpoczęli fazę grupową.
FIVB

Na pięciogwiazdkowy turniej w Gstaad przyjechały najmocniejsze pary z całego świata. Bardzo obrazowy jest fakt, że zwycięzcy World Touru w Porec – Pedro i Guto rozgrywki musieli zacząć od Country Quota (wewnątrz krajowych kwalifikacji). Przebrnęli jednak szczęśliwie zarówno przez ten etap, jak i kolejny i zakwalifikowali się do rozgrywek głównych. Przy okazji Brazylijczycy ustanowili dość nietypowy rekord – w przeciągu 9 dni wygrali oni 11 meczów. W lepszej sytuacji byli Fijałek i Bryl oraz Łosiak i Kantor, którzy rozgrywki rozpoczynali od fazy grupowej.

Niełatwą grupę wylosowali Grzegorz i Michał, którzy w Gstaad rozstawieni są z numerem 16. Ich rywalami są turniejowa jedynka – Alvaro/Filho i Saymon, Hyden/Doherty (17. miejsce w rankingu) oraz Kissling/Strasser (32.). Na papierze zdecydowanie najsłabszą drużyną w tej stawce są Szwajcarzy. Oczywistymi faworytami są oczywiście Brazylijczycy. Zatem kluczowym spotkaniem dla Fijałka i Bryla mógł być pierwszy mecz z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Polscy kibice niejednokrotnie przekonywali się o sile Amerykanów, zarówno na boiskach halowych jak i plażowych. Co ciekawe oba zespoły w Szwajcarskim zestawieniu dzieli tylko jedno miejsce, co zapowiadało wyrównane spotkanie. Tak też właśnie było. Pierwszego seta 18:21 wygrali rywale. Druga odsłona to jednak popis gry naszych siatkarzy, który ustawił ten mecz. Wynik 21:13 mówi sam za siebie. W tie breaku Fijałek i Bryl postawili przysłowiową kropkę nad i, zwyciężając 15:10. Mamy nadzieję, że zgodnie z przewidywaniami ustawi to Polaków w tabeli.

Nieco łatwiejsze zadanie rysowało się przed Łosiakiem i Kantorem. Turniejowa 10. w grupie G trafiła na Liamina i Krasilnikova (rozstawieni z 7.), Plavinsa i Regzę (23.) oraz Koekelkorena i van Walle (26.). Nie musimy jednak daleko sięgać pamięcią żeby przypomnieć sobie porażkę z Belgami, która przytrafiła się Piotrkowi i Bartkowi w Baden. O tym, że nie należy lekceważyć niżej notowanych rywali boleśnie przekonali się Rosjanie. Ulegli oni bowiem zawodnikom z kraju piwa 0:2, przegrywając dwukrotnie do 19. Początek pierwszego seta układał się po myśli Polaków (10:7). Wtedy nastąpiła jednak świetna seria punktowa Łotyszy, którzy na przerwę techniczną zeszli prowadząc 10:11. Nasi siatkarze szybko opanowali sytuację na boisku po dwóch udanych kontrach Kantora i asie serwisowym Łosiaka (16:13). Pierwszy set zakończył się wynikiem 21:15 i optymistycznie nastrajał kibiców przed drugą partią. Wyszła ona naszym reprezentantom jeszcze lepiej niż poprzednia. Już po kilku piłkach udało uzyskać się delikatną przewagę (7:4), która dzięki skutecznym blokom i niezliczonym kontrom przerodziła się w zwycięstwo 21:13. 

Jutro wszyscy nasi siatkarze wybiegną na boiska o godzinie 9:00. Rywalami Fijałka i Bryla będą Kissling i Strasser ze Szwajcarii. Kantor i Łosiak będą natomiast mieli okazję do rewanżu za porażkę z Baden – po przeciwnej stronie siatki staną bowiem Koekelkoren i van Walle. Wierzymy, że czwartek w Gstaad będzie dla polskich kibiców równie udany jak środa. Relacja z poczynań naszej kadry w Szwajcarii oczywiście na napiachu.pl 

Autor: Jacek Kubiak

Czytaj również