Gstaad: Dobra postawa Polaków w grupach

Fijałek i Bryl oraz Kantor i Łosiak to jedyne polskie zespoły jakie grają jeszcze w Szwajcarii. Ku radości polskich kibiców – jak dotąd – radzą sobie świetnie. Jutro powalczą o pierwsze miejsca w swoich grupach.
FIVB

Już w eliminacjach z turniejem w Gstaad pożegnali się Kołosińska/Gruszczyńska, Prudel/Kujawiak oraz Rudol/Szałankiewicz. Pokazuje to jak bardzo wyrównał się światowy poziom siatkówki plażowej – Kuba i Maciej niespełna tydzień temu grali w ćwierćfinale w Porec, a w Gstaad nie zakwalifikowali się nawet do turnieju głównego. Jedynymi naszymi reprezentantami w Szwajcarii pozostali zatem Fijałek z Brylem oraz Kantor z Łosiakiem. Po pierwszych dwóch dniach ich zmagań, możemy z optymizmem patrzeć na rozwój wypadków.

Po wygranej w bardzo ważnym meczu otwarcia z parą Hyden/Doherty, dziś Fijałek i Bryl mieli zmierzyć się z 32. drużyną turniejowego rankingu. Kissling/Strasser skazywani byli przez bukmacherów na porażkę zarówno w tym, jak i innych meczach grupowych. Grzegorz i Michał mieli wygrać łatwo, miło i przyjemnie. Po raz kolejny okazało się, że na zawodach o tak wysokiej randze nie można tracić czujności ani na moment. Gdy pierwszego seta Polacy wygrali do 17, wydawać się mogło, że ich triumf jest tylko kwestią czasu. Szwajcarzy po porażce z Alvaro Filho i Saymonem wiedzieli jednak, że porażka w tym spotkaniu postawi ich w bardzo trudnej sytuacji. W drugiej partii rzucili oni na plac gry wszystkie swoje siły, co pozwoliło im wyrównać wynik meczu (21:23). Decydująca odsłona tej rywalizacji była równie zacięta. Na całe szczęście Fijałkowi i Brylowi udało się zwyciężyć 15:13, co zapewniło im awans do fazy play off. Jutro o 13:00 zagrają o pierwsze miejsce w grupie z Brazyliczykami rozstawionym z jedynką. Alvaro Filho i Saymon to rywale z najwyższej półki, ale Rudol i Szałankiewicz pokazali w Chorwacji, że można ich pokonać. Wierzymy, że Grzegorz i Michał pójdą w ich ślady.

Pewniakami do zwycięstwa byli dziś również Kantor i Łosiak. Co prawda w turnieju w Baden ulegli oni Belgom, ale polscy kibice byli przekonani, że ich ulubieńcy udanie zrewanżują się oponentom za tą porażkę. Koekelkoren/Van Walle rozstawieni w Gstaad są dopiero z numerem 26. i to Piotr i Bartosz byli stawiani w roli faworytów. Wywiązali się z niej znakomicie – pewnie wygrywając 2:0. Zwłaszcza w pierwszym secie widać było jak zdeterminowani są nasi siatkarze. Zmietli oni rywali z boiska, oddając im zaledwie 13 punktów. W drugiej partii Belgowie zaprezentowali się dużo lepiej, ale 17 punktów to wszystko na co było ich stać. Po dwóch meczach Łosiak i Kantor są jedynym zespołem w grupie F, który nie zaznał porażki. Mamy nadzieję, że po jutrzejszym dniu będziemy mogli powiedzieć to samo. Nie będzie jednak łatwo – po przeciwnej stronie siatki staną świetni Liamin i Krasilnikov. Rosjanie chcąc wyprzedzić Polaków w tabeli musieliby jednak wysoko wygrać. Trzymamy kciuki za pierwsze miejsce w grupie dla naszych siatkarzy. 

Kibice dopingujący zawodników w Szwajcarii byli dziś świadkami kilku niespodzianek. Najbardziej zaskoczyła porażka Alisona i Bruno z Gonzalezem i Nivaldo. Kubańczycy nie tylko nie oddali faworytom ani jednego seta, ale w pierwszej partii pozwolili im zdobyć tylko 13 punktów. Sporym zaskoczeniem były również porażki Herrery i Gaviry z parą McHugh/Schumann, czy Smedinsa i Samoilovsa z Molem i Sorumem. Po rekordowej serii 11 zwycięstw w 9 dni swoich pogromców odnaleźli również Pedro i Guto, którzy ulegli Virgenowi i Ontiverosowi z Meksyku. Turniej w Gstaad ma najwyższą możliwą rangę, dzięki czemu z pewnością do końca rozgrywek będziemy świadkami wspaniałego sportowego widowiska. 

Autor: Jacek Kubiak

Czytaj również